Etykiety

wtorek, 27 sierpnia 2013

Przygody w Leroy #1

W odległej przestrzeni czasowej była sobie niegdyś Szkoła Leroy. Przyjmowała ona uczniów uzdolnionych, pragnących pojąć wiedzę na temat magii. Na początku pierwszego roku szkolnego wszyscy obowiązkowo musieli przystąpić do egzaminu wstępnego, na podstawie którego nauczyciele mogli wywnioskować kto się nadaje.
Pewna młoda dziewczyna postanowiła sprawdzić swoje umiejętności właśnie w tej szkole. Miała długie ciemne włosy, które były lekko pofalowane. Jej oczy były lśniące, błękitne, nosek nieduży, a na swój wiek była dość wysoka ze względu na długie, zgrabne nogi. Ubierała się głównie w falbaniaste sukienki i pantofelki. Samotna pracowała na utrzymanie mieszkania u starej handlarki - Margaret, której pomagała w pracy, gdyż jej rodzice zaginęli jeszcze, gdy liczyła zaledwie 3 latka.
Pewnego ciepłego dnia Iris wstała bardzo późno. Spostrzegła patrząc w kalendarz, że dzisiaj jest ten wyjątkowy dzień, który miał zmienić jej całe dotychczasowe życie. Uścieliła bardzo szybko i starannie swoje łóżko i w mgnieniu oka wparowała do łazienki by przemyć twarz. Następnie ubrała się w wyrafinowaną sukienkę do kolan i ciemne buciki po czym zeszła z pierwszego piętra na parter trafiając do kuchni.
-Ale śpioch z Ciebie, spóźnisz się na zapisy! - krzyknęła oburzona Margaret.
-Już pędzę do Leroy. - powiedziała po czym wzięła ze stołu jabłko i wybiegła z domu.
Biegła wąską alejką, potem przez park, aż wreszcie dotarła na przystanek. Iris wbiegła do autobusu, który miał właśnie odjeżdżać. Zdenerwowała się strasznie tym, że nie może znaleźć ani jednej monety, którą mogłaby zapłacić za przejazd. W tym momencie pewna dziewczyna wstaje z swojego miejsca i podchodzi do kasy mówiąc, iż ona chętnie pomoże nieznajomej. Po kupieniu biletu obie panny siadają razem w fotelach.
- Bardzo dziękuję Ci, na pewno oddam te pieniądze. - westchnęła 
- Nie ma za co dziękować. - powiedziała zatroskana nieznajoma. - A poza tym, też wybierasz się na zapisy do Lorey? - zapytała z zaciekawieniem.
- Tak, owszem. Ciężko się przyznać, ale marzę od małego by się tam uczyć. - wyznała.
- A uczyłaś się magii już kiedyś?
- Jeszcze nigdy. Mam nadzieję, że przyjdzie mi to dosyć łatwo. - powiedziała po czym przerwała jej dziewczyna.
- Ja też nie. Podobno większość osób, które zapisywały się na egzaminy wstępne w tamtym roku, nie przeszły oczekiwań nauczycieli. - przyciszonym głosem wyjąkała.
- To będziemy się uczyć razem. Trzeba mieć nadzieję i wierzyć, że się nam uda. - zachichotała. - Ale... - głos jej się urwał.
- Tak? - zaniepokojona spytała.
- Zapomniałam się przedstawić. Nazywam się Iris. - rzekła z zakłopotaniem.
- Urocze imię, jestem Flamel. - powiedziała ściskając rękę koleżanki.
Koleżanki rozmawiały jeszcze przez długi czas oczekując dotarcia na miejsce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz