Etykiety

piątek, 25 października 2013

Lajv is Lajv

Mówisz Gimba?

"(...) Tym razem zamiast być w szkole, leży na torach i krwawi
Umiera sama, ale tego nie da się naprawić."
/Chada ft. Hades & Zbuku


Jak to czasem w życiu bywa, przychodzi szkoła. <Moment Grozy>
Zasiada w tym Twoim pokoju i z tygodnia na tydzień robi tam coraz większy burdel...



                                       >DANGER !!!<
Jesteś tam tylko Ty...
TY I TE ZAKLĘTE KSIĘGI !!!

Polska może zacofana i lubi taszczyć ciężkie plecaki...
Ale może ktoś kiedyś wymyśli takie małe ustrojstwo, co waży 2 kilo i nazywa się Tabletem? 

Mówi się, że Polska kiedyś doczeka się wielkiego rozkwitu... <Buahahaha>
Kiedy Komorowski zejdzie z tronu?
Niech odda tą swą Toaletę i papier w berła ortograficzne komuś innemu...


Skarpety =D
To one zmieniają Twoje życie...



<3  <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

Posiadając Różowe Skarpety w Serduszka z Koronką,
STAJESZ SIĘ KIMŚ !!!
I nie zapominaj o tym :*!

<3  <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3



Głodny Jestem !!! 

Dosłownie każdy zna ten piękny moment, kiedy to Niekryty Kretyn drze japę na cały regulator...


NALEŚNIKI?!

Tak mu się ta szybko jadaczka otwiera, że nie daje rady tam nic wsadzić. 
Mówi się, że człowiek człowiekowi nierówny. Coś w tym siedzi <Ty też na pewno to czujesz...>
Głupi głupszego nie da rady staranować. o_O"



Sayonara =^.^=
Pamiętaj, mamusia Cię Kocha <3.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Przygody w Leroy #1

W odległej przestrzeni czasowej była sobie niegdyś Szkoła Leroy. Przyjmowała ona uczniów uzdolnionych, pragnących pojąć wiedzę na temat magii. Na początku pierwszego roku szkolnego wszyscy obowiązkowo musieli przystąpić do egzaminu wstępnego, na podstawie którego nauczyciele mogli wywnioskować kto się nadaje.
Pewna młoda dziewczyna postanowiła sprawdzić swoje umiejętności właśnie w tej szkole. Miała długie ciemne włosy, które były lekko pofalowane. Jej oczy były lśniące, błękitne, nosek nieduży, a na swój wiek była dość wysoka ze względu na długie, zgrabne nogi. Ubierała się głównie w falbaniaste sukienki i pantofelki. Samotna pracowała na utrzymanie mieszkania u starej handlarki - Margaret, której pomagała w pracy, gdyż jej rodzice zaginęli jeszcze, gdy liczyła zaledwie 3 latka.
Pewnego ciepłego dnia Iris wstała bardzo późno. Spostrzegła patrząc w kalendarz, że dzisiaj jest ten wyjątkowy dzień, który miał zmienić jej całe dotychczasowe życie. Uścieliła bardzo szybko i starannie swoje łóżko i w mgnieniu oka wparowała do łazienki by przemyć twarz. Następnie ubrała się w wyrafinowaną sukienkę do kolan i ciemne buciki po czym zeszła z pierwszego piętra na parter trafiając do kuchni.
-Ale śpioch z Ciebie, spóźnisz się na zapisy! - krzyknęła oburzona Margaret.
-Już pędzę do Leroy. - powiedziała po czym wzięła ze stołu jabłko i wybiegła z domu.
Biegła wąską alejką, potem przez park, aż wreszcie dotarła na przystanek. Iris wbiegła do autobusu, który miał właśnie odjeżdżać. Zdenerwowała się strasznie tym, że nie może znaleźć ani jednej monety, którą mogłaby zapłacić za przejazd. W tym momencie pewna dziewczyna wstaje z swojego miejsca i podchodzi do kasy mówiąc, iż ona chętnie pomoże nieznajomej. Po kupieniu biletu obie panny siadają razem w fotelach.
- Bardzo dziękuję Ci, na pewno oddam te pieniądze. - westchnęła 
- Nie ma za co dziękować. - powiedziała zatroskana nieznajoma. - A poza tym, też wybierasz się na zapisy do Lorey? - zapytała z zaciekawieniem.
- Tak, owszem. Ciężko się przyznać, ale marzę od małego by się tam uczyć. - wyznała.
- A uczyłaś się magii już kiedyś?
- Jeszcze nigdy. Mam nadzieję, że przyjdzie mi to dosyć łatwo. - powiedziała po czym przerwała jej dziewczyna.
- Ja też nie. Podobno większość osób, które zapisywały się na egzaminy wstępne w tamtym roku, nie przeszły oczekiwań nauczycieli. - przyciszonym głosem wyjąkała.
- To będziemy się uczyć razem. Trzeba mieć nadzieję i wierzyć, że się nam uda. - zachichotała. - Ale... - głos jej się urwał.
- Tak? - zaniepokojona spytała.
- Zapomniałam się przedstawić. Nazywam się Iris. - rzekła z zakłopotaniem.
- Urocze imię, jestem Flamel. - powiedziała ściskając rękę koleżanki.
Koleżanki rozmawiały jeszcze przez długi czas oczekując dotarcia na miejsce.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Historie z życia EVER

Polskie radio "nie" jest zue?!

Idę sobie jak gdyby nigdy nic do kuchni krokiem lemura. Słyszę Disco Polo, <LOOOL> ale zachciało mi się tańczyć... <wiem co myślisz xD...>

DANCE NOW!!! OH JEAH!!! 

5 sekund Densu i słyszę "Tyłkiem kręć...", a wtedy zastygłam w bezruchu. 
Co teraz za gónwa w tym radiu nadają na żywo. 
Ja jestem młode pokolenie i stanowczo mówię NIE takim przebojom "Ave Tyłeczek, Ave Kuperek"
Do dziś mam traumę - radio >.<

Pewnego razu w ścianie... 

A więc opowiem taką bardzo ciekawą historię z mego życia... Działo się to jakoś z 22 na 23 czerwca 2013r.
Idę sobie, idę, robię tupci, tupci ze skarpety i nagle weszłam w ścianę.
Koniec historii.


Tupci Tupci z Milką =D

Moja sunia jest typem samotniczki. Sama się wyprowadza i robi to co trzeba sąsiadowi na trawnik. Już jak była mała posiadła ten niesamowity talent.
Postanowiłam uroczyście ją wyprowadzić na spacer. <Jesteśmy już na spacerze> Robimy tupci tupci, gdy ta nagle się skuliła... A ja tak na nią patrzę "o.O'". Postanowiła podarować swoje "kaka" obywatelowi naszego pięknego kraju. No, ale cóż się stało potem... Odchodzimy jakieś 20 metrów od "poświęconego" przez nią miejsca, a tu kolejny dar z niebios. <Ciekawe czemu w tle było słychać chór kościelny?> Jakiego ja mam dobrego psa, żeby tak komuś na trawnik taką urodzajną niespodziankę sprawić... Jestem z niej dumna!!! Ale gdyby jeszcze raz powiedziała "STOP, chcę podarować mały prezent temu dziadowi za płotem" - to ja wróciłabym po prostu bez niej...

Placuszek
I LOVE JU <3
Ale teraz idę zjeść placek...

sobota, 24 sierpnia 2013

Zegarek #1

W kościele obok pięknego pałacu, gdzie już nikt od dawna nie mieszkał, wszyscy przygotowywali się do ważnej uroczystości. Potomek rodu Woldis miał skończyć 7 lat. Uroczystość miała się odbyć poza piękną posiadłością Woldisów. A Ojciec Floriana nie mógł spędzać z nim tych uroczystych chwil, gdyż bardzo dużo pracował, jednakże jego wujek był dla niego jak drugi tata. Obiecał mu być przy nim podczas jego urodzin. 
Florian miał młodszą siostrę imieniem Elizabeth i sługę Gilberta Nightroya, który był w jego wieku. Florek wraz z jego siostrą miał blond włosy i nie był tak wysoki jak Gil, który był brunetem.
Pewnego dnia Florek postanowił, że pozwiedza trochę tą piękną posiadłość, więc ukradkiem uciekł z swoją siostrą. Zauważył to Gil, który błagał, by potomek wrócił, bo na pewno pokojówka się nieźle wkurzy jak zobaczy, że uciekli. Florian nie słuchając swojego przyjaciela pobiegł dalej z siostrą udając się w stronę ogrodu. Piękne uliczki prowadziły do altanki, gdzie najwyraźniej nikt nie był od dawna. Nie zauważywszy nic ciekawego dzieci postanowiły wrócić, aż tu niespodziewanie cegiełki pod ich nogami zawaliły się, robiąc wielką dziurę. Florian wpadł do niej wraz z Gilem, który niezbyt dobrze zniósł upadek na głowę. Wtedy dobiegła do ich uszu piękna melodia  Porozglądawszy się trochę Florek nazywany od tego momentu urwiskiem, znalazł piękny, złoty zegarek, wiszący na nagrobku, z którego wydobywała się ta piękna muzyka. Nierozważny chłopiec wziął sobie od tak ten piękny zabytkowy zegar i wraz z innymi wrócił do miejsca przygotowań, gdzie czekała na nich wściekła pokojówka.

Zegarek

Prolog
Działo się to 125 lat temu, w innym wymiarze zwanym wtedy "Qerxes". Zamieszkiwały go istoty z wyglądu podobne do ludzi, jednakże te stworzenia nie miały duszy... Nawet ta kraina nie miała dnia ani nocy, zawsze panowała tam ciemność.
Pewnego razu w mieście Liya doszło do mordu wszystkich mieszkańców zajmujących tamte tereny. Niedługo potem doszło do tragedii. Cały wymiar został zalany krwią, zostały tylko opustoszałe uliczki zalane potopem "czerwonego wina". Sprawcy tych okropnych zdarzeń nie wiedzieli tylko jednego, że ocalało jedno małe, porzucone stworzonko zdane tylko na siebie. Powoli wszyscy zapominali o istnieniu tego wymiaru i tego co się tam stało.

Nikt nie spodziewał się tego, że nadejdzie kiedyś zemsta.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Watafaka :D?

TO JE MASEŁKO !!!
a to jezd różoffy, Tfój ulubiony kolor :D

Dobra kij z różowym, masło z masełkiem, godzina 1 w nocy i... nie mam co robić... ;(

NO TO BEDZIE BLOG ;O!

Ale to jezd całkiem dobry pomysł.. No co, jak się nie ma do kogo rozpisać można po nocach pisać jakieś duperele co pierwsze lepsze słowo przyjdzie na myśl. Tag... Wiem co myślisz "yyy.... LOL?" :D Oj Oj Oj.. Jezdeś tagim Słodziaczgiem w momencie kiedy myślisz <3.

Nie ma to jag pisać monologi... 
Ocena taka no... z plusem, czyli taka ten tego... Pozytywna :P.

Yyy.... Winniczeg ;D?
Czyż ten nasz Ślimaczeg... nie jezd Pięgny? A jagie ma śliczne Czułga :D
<Tje Francuzjy jebjane jie jedzją ;(...> 

Sprawa Nołlajfóf przed maszyną zwaną powszechnie... komputerem. :O
Tej młodzieży to się już w dupgach poprzewracało!!! Kto to słyszał takie rzeczy, te mingrafty, te gónwa... BOSHE WIDZISZ I NIE GRZMISZ!
Dawniej to jak się dostało lizaczga czy loda to się cieszyło, a teraz?! Tylko duperele się liczą...
Większość internautów stanowi kto? No wiadomo... Nastolatgowie - Gónwa jakich dużo. Jeszcze ich wszystkich wyplenię ;P i zobaczymy kto będzie debilga udawał w Internecie xD...
Tag... WSZYSCY MACIE AUTYZM :D! Cieszcie się do woli swym szczęściem z posiadania full mega wypasionego debilga w maśle czy coś XD.
A może by tag zbudować jedno, wielgaśne gónwo w samym środgu Mingrafta xD? Oczywiście, że z brązowej wełengi ;).
Sprawę Nołlajfóf w Internecie uważam nadal za otwartą...

Spaćku Paćku :>
Ja tu paplam tymi moimi nocnymi głupstwami, a tu robota czeka. Idę spać. <i tjo sję własnje licy... SPANIE> Doblanoc <3